Nadchodzi wreszcie dzień rozwodu. Ostatnia, z długiej czasem serii, sprawa kończy się tym, że po odpowiedniej przerwie na naradę sąd orzeka rozwód. Przedstawione ustnie orzeczenie zawiera podstawową argumentację przyjętą przez sąd oraz decyzje szczegółowe, odnoszące się zwłaszcza do ewentualnego orzeczenia o winie, postanowienia w sprawie dalszego sprawowania opieki nad dziećmi oraz alimentacji.
Z prawnego punktu widzenia rozwód nie jest prawomocny, istnieje możliwość wniesienia przez strony odwołania w ustawowym terminie. Część osób korzysta z tej możliwości i wówczas postępowanie może toczyć się nadal. Nie będę się tyin zajmował, ponieważ w istocie jest to nadal ta sama bitwa o rozwód, już omawiana w poprzednim rozdziale. Zastanówmy się więc nad sytuacją, jaka powstaje w chwili rzeczywistego, ostatecznego rozwodu.
Rozwiedzeni małżonkowie opuszczają salę sądową w pewnym oszołomieniu — oto skończyło się coś, co wywołało tyle emocji, żalu i nadziei. Często mają jeszcze duży zapas nie wypowiedzianych słów, argumentów i pretensji, których nie zdążyli publicznie ujawnić. Rozwód zajmował w ostatnich miesiącach lub latach poważne miejsce w codziennych rozmyślaniach, dyskusjach prowadzonych z samym sobą i innymi. .Teraz to wszystko jest już za nimi i powstaje szczególne uczucie pustki. Podobnie bywa wówczas, gdy człowiek po licznych staraniach i przeżyciach emocjonalnych osiąga wreszcie swój cel, na przykład zda maturę lub inne ważne egzaminy, wybuduje dom itp. Wydaje się, że osiągnięcie któregoś z tych ,celów dostarczy szczególnych przeżyć, a życie stanie się inne.
Tymczasem pozostaje zmęczenie, a nawet specyficzne poczucie bezradności. Zjawiska takie występują ze szczególną siłą w osiągnięciu celu kontrowersyjnego, a tak jest właśnie przy rozwodzie. Została jeszcze „nie wystrzelona amunicja”, cały ten impet, z jakim dążyło się do celu. Pozostaje także zmęczenie, a niekiedy rozczarowanie, że nie wydarzyło się coś, co było nieświadomie oczekiwane. Świeżo rozwiedzeni małżonkowie spoglądają na siebie nieco ogłupiałym wzrokiem, nie bardzo wiedząc, jak mają się teraz wobec siebie zachować. Niekiedy idą na wspólny obiad, będący szczególną odmianą uczty weselnej. Może nawet pojawić się humor, ale raczej w wariancie nazywanym humorem wisielczym. Najczęściej rozbiegają się szybko w różne strony, aby w samotności przetrawić ostatnie momenty sprawy rozwodowej, wydane orzeczenie i przyzwyczaić się do myśli: ;,Kim teraz jestem?", nieraz przełykając ukradkiem kilka gorzkich łez.
Ten szczególny nastrój trwa różnie długo, bywa wyciszany alkoholem, środkami farmakologicznymi, czasami impulsywnym zachowaniem seksualnym, snem lub innymi ;sposobami, w zależności od upodobań i nawyków dotyczących sposobu rozładowywania zalegającego napięcia emocjonalnego. Wyjątek stanowią oczywiście osoby, dla których orzeczenie rozwodu było tylko formalnością, a wszystko, co dotyczyło uprzedniego małżerustwa, przeżyły wcześniej, czasami przed wielu laty. Później jednak trzeba wrócić do domu, a wiele zależy od tego, gdzie ma się teraz swój dom.