Przed przystąpieniem do dalszych rozważań pora dokładniej wyjaśnić to stanowisko. Ocena jakichkolwiek wydarzeń lub pojedynczych zachowań wymaga zawsze przyjęcia konkretnego systemu wartości, uznania czegoś za dobre, lepsze, gorsze lub złe. Każdy człowiek posiada swój własny system wartości, pozostający w związku ze światopoglądem i wynikający z wielu wcześniejszych doświadczeń życiowych. Szanujemy to prawo każdego człowieka do własnych ocen i wynikających stąd decyzji dotyczących własnego życia, a szczególnie tzw. życia osobistego. Istnieją jednak uniwersalne wartości, ważne dla wszystkich ludzi. Należy do nich życie ludzkie, prawo do indywidualnego rozwoju, a także prawo do szczęścia, chociaż tak trudno podać jego precyzyjną definicję. Przyznajemy 'także każdemu człowiekowi prawo do obrony tych wartości, obrony samego siebie, swojego życia, z zachowaniem jednak zasady nieprzekraczania w tej obronie granic, które w istotny sposób naruszałyby prawa innych ludzi.
Rozwód jest jednak wydarzeniem dotyczącym co najmniej dwóch osób — małżonków, a bardzo często jego konsekwencje dotyczą także dzieci. Zawsze więc powstają dylematy moralne trudne do jednoznacznego rozstrzygnięcia. Jest ich stosunkowo najmniej wówczas, gdy decyzję o rozstaniu i rozwodzie podejmują wspólnie małżonkowie bezdzietni, którzy uznali, że dalsze kontynuowanie małżeństwa,nie ma sensu, bo było ono pomyłką lub też przestało spełniać oczekiwane funkcje. Rzeczywiście zdarzają się takie bezbolesne rozwody, chociaż i wtedy powstaje dość często pytanie, czy nie zabrali sobie niepotrzebnie cząstki życia, które jest przecież wartością największą.
Bardziej skomplikowana sytuacja powstaje wówczas, gdy rozwód zostaje różnymi metodami wymuszony na jednym z małżonków, który ostatecznie zgadza się na rozstanie, ale pozostaje w nim poczucie krzywdy. Mogą także mieć poczucie przegrania jakiejś części swojego życia — rozstają się, bo tak ostatecznie zdecydowali, ale jest z tym związany ból i cierpienie. Niejednokrotnie uczestniczą w tym rozstaniu dzieci, tracące w ten sposób bezpośredni kontakt z ojcem lub matką. Powstające wówczas przeżycia i rozmaite komplikacje psychologiczne będą jednak przedmiotem analizy w dalszej części.
Istnieją jednak argumenty przemawiające za rozwodem. Wynikają one właśnie z podstawowego systemu wartości, obrony swoich niezbywalnych praw. Małżeństwo, a także rodzina, ,chociaż tak znaczące w życiu człowieka, nie mogą być zachowywane za każdą cenę. Łatwo to zrozumieć w przypadku rodziny nałogowego alkoholika, sadysty znęcającego się nad żoną i dzećmi. Jest to dramat przypominający tonięcie całej rodziny — skoro nie można uratować wszystkich, trzeba uwolnić 'się od tego, który pociąga innych na dno, nawet za cenę jego zmarnowanego życia. Jest to w istocie zgodne z odwiecznymi prawami przyrody. Pomagamy innym, ale zawsze jest jakaś granica, poza którą instynkt samozachowawczy nakazuję bronić już wyłącznie siebie.
Nie zawsze jednak rozwód następuje tylko dlatego, że współmałżonek „pije i bije”. Człowieka można niszczyć na wiele rozmaitych sposobów, nieraz bardzo subtelnych i wyrafinowanych. Dlatego właśnie dochodzi do rozwodów niektórych małżeństw ludzi kulturalnych, robiących na otoczeniu wrażenie udanych i spokojnych. Może bowiem istnieć w tych małżeństwach nieznośna atmosfera wzajemnego lub jednostronnego niszczenia się, hamowania indywidualnego rozwoju, ograniczania, narzucania, zmuszania — bez użycia siły, ale poprzez ogromną presję psychiczną. Tym ukrytym źródłem narastającej niechęci może być także nieudane współżycie seksualne, życie w ustawicznej frustracji i braku zaspokojenia podstawowych potrzeb psychicznych. Maltretowanie psychiczne wcale nie jest mniej bolesne od bicia i kopania, chociaż nie zostawia tak wyraźnych śladów i nie może być stwierdzone standardowymi badaniami lekarskimi.
Rozwód w tych wszystkich przypadkach staje się wyzwoleniem, szansą na nowe, może lepsze życie, nawet jeśli zaczyna się ono od konieczności zburzenia tego, co przez wiele lat było pieczołowicie budowane. Prawdziwie dojrzała, głęboko przemyślana decyzja o rozwodzie może wówczas przynieść ulgę, nawet jeśli jest to ulga zabarwiona smutkiem wynikającym z nie zrealizowanych, wcześniejszych planów życiowych.