W okresie przygotowania rozwodu oraz w fazie jego przeprowadzania stosunek każdego z rodziców do dzieci jest na ogół nieco inny. Matce zależy zazwyczaj na tym, aby dzieci przyzwyczaiły się do myśli o odejściu ojca. W tej !konfliktowej sytuacji matki mają bowiem tendencję do traktowania dzieci jako swojej prywatnej własności. Jest tak szczególnie wówczas, jeśli ojciec związał się z inną 'kobietą. W sposób jawny, lub częściej ukryty, straszą widmem macochy, która kojarzy się przecież każdemu dziecku jednoznacznie. Poza tym bardzo często kobieta, zdając sobie sprawę ze związku emocjonalnego męża z dziećmi, nie umie powstrzymać się od szantażu emocjonalnego. Jest to zawczasu brany odwet i budowanie silnego poczucia winy u męża.
Działania takie są często na tyle jawne, że wymagają interwencji sądu, szczególnie gdy stwarzają ojcu utrudnienia w kontakcie z dziećmi. Oczywiście żadne sądowe uregulowanie tej kwestii nie załatwią sprawy do końca, bo istnieje przecież wiele możliwości, aby takie utrudnienia stosować. Sytuacja odwrotna — zagarnianie dzieci przez ojca i utrudnianie żonie kontaktów z nimi — zdarza się wyjątkowo rzadko, najczęściej wówczas, gdymatka jest obciążona naprawdę poważnymi zarzutami lub gdy do całej sprawy mieszają się rodzice ojca.
Szczególną odmianą tych trudności jest sytuacja, w której dzieci mają być podzielone pomiędzy rodziców, tak jak dzieli się ruchomy majątek. Niekiedy stan emocjonalny dzieci pogarsza się ze względu na rozrywanie więzi istniejących pomiędzy rodzeństwem. Wszystkie te problemy wyglądają odmiennie w zależności od tego, czy rozwiedzeni rodzice zamieszkują we wspólnym mieszkaniu, czy też oddzielnie. Wymaga się często od dzieci zajęcia stagowiska, z kim chcą poząstać. Bardzo często przekracza to możliwości dziecka, które staje w obliczu prawdziwie trudnych problemów emocjonalnych, nie dających się samodzielnie rozwiązać. Konsekwencją są najczęściej reakcje nerwicowe dziecka lub nawet poważniejsze zaburzenia emocjonalne.
Najbardziej rozsądne jest działanie rodziców, którzy pamiętają, że rozwód nie dotyczy w istocie dzieci, w tym sensie, że żaden z rodziców nie odchodzi od nich. Rozchodzą się ze sobą, ale nie z dziećmi. Brzmi to nieco demagogicznie, ale zawiera głęboką myśl związaną z dalszym rodzajem kontaktów. A powinny one przebiegać w sposób szczególnie poprawny, nawet intensywny, w celu przeciwdziałania utracie poczucia bezpieczeństwa u dziecka. Nawet jeśli rodzice się rozwodzą, dziecko nie powinno ani przez moment mieć wątpliwości, czy nadal jest kochane i w pełni akceptowane, zmienia się jedynie forma tych kontaktów. Oczywiście wiemy, że właśnie ta forma to klucz do całego problemu, szczególnie jeśli rozwiedzeni rodzice zamieszkują oddzielnie, a w miarę możliwości powinni mieszkać oddzielnie. Powstaną więc dwa domy, co jest już zasadniczo sprzeczne z pojęciem domu rodzinnego, który jest zawsze tylko jeden. Wiele osób, nawet tych pełnych dobrej woli, zadaje sobie pytanie: czy dziecko ma mieć swój dom tylko w jednym miejscu, czy też powinno się przyzwyczaić do w miarę równorzędnego traktowania óbu domów?
Osobiście opowiadam się za tym drugim rozwiązaniem, aczkolwiek z pewnymi zastrzeżeniami. Nie może być tak, aby dziecko straciło poczucie miejsca swojego istnienia i 'ciągle. wędrowało od mamy 'do taty. Mieszkać powinno w jednym miejscu, gdzie ma swój własny kąt, książki, zabawki i „skarby”. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby za obustronną aprobatą, a nawet zachętą rodziców było częstym, zadomowionym gościem w drugim domu. Małe niebezpieczeństwo polega na tym, że dziecko może zacząć wykorzystywać sytuację, rozgrywając na dwa fronty swoje interesy. Od umiejętności pedagogicznych rodziców zależy, czy próby takie zostaną odpowiednio powściągnięte. Najczęściej jednak trudności w uregulowaniu kontaktów z dziećmi powstają w związku z osobą lub osobami pełniącymi rolę nowych partnerów rodziców. Problem z zaakceptowaniem lub chociażby okazaniem tolerancji nowej partnerce ojca mają zresztą nie tyle dzieci, co była małżonka. To ona odczuwa niepokój i obawia się, czy 'dziecko nie przejdzie „do drugiego obozu”. Potrafi w związku z tym nakłonić córkę lub syna, aby zadeklarowali zdecydowaną niechęć do odwiedzania takiego domu. Bardzo podobna sytuacja powstaje, gdy dziecko zamieszkuje z ojcem, a w domu mamy jest, jej nowy partner. Stosunkowo najłatwiej jest wówczas, gdy każde z rodziców pozostaje w nowym związku. W istocie są to wszystko gry, porozwodowe toczące .się między rodzicami, a dziecko zostaje w nie niepotrzebnie zamieszane.