Dzień rozwodu może być odczuwany jako dzień zwycięstwa lub ostatecznej klęski, najczęściej bywa osobliwą mieszaniną różnorodnych, nierzadko sprzecznych odczuć. Kobieta rozwiedziona, często obdarzana brzmiącym jak epitet określeniem ;,rozwódka", ma na ogół świadomość swojego nowego statusu społecznego. Należy pamiętać, że rozwód, jako sposób rozwiązywania konfliktów małżeńskich, upowszechnił się w naszej kulturze dopiero w ostatnich dziesięcioleciach. W świadomości wielu ludzi, a może nawet szczególnie w świadomości kobiet, rozwódka to kobieta w jakimś sensie gorsza — bo nie umiała zatrzymać przy sobie męża, pewnie była nie dość dobrą, nie dość wyrozumiałą i cierpliwą źoną, a może źle się prowadziła?
Współczesne kobiety, nawet jeśli deklarują zupełnie odmienne, nowoczesne poglądy na małżeństwo, są jednak obciążone tymi dawnymi poglądami, które przecież nie do końca przeminęły. Dlatego tak wiele kobiet, nawet spośród tych buńczucznie zachowujących się na sali sądowej, w skrytości zastanawia się: „Czy aby nie mam jakiegoś ukrytego defektu?”
Nie jest źle, jeśli kobieta postawi sobie takie pytanie. Istotą życia rozumnego jest analiza własnych doświadczeń i wyciąganie z nich wniosków na przyszłość. A przyszłość, szczególnie w zakresie życia osobistego, będzie w znacznym stopniu zależała od uczciwej odpowiedzi na postawione w tym momencie pytanie.
Najczęściej rozwód nie daje podstaw do dobrego nastroju. Coś nieodwołalnie odchodzi, zamknięty zostaje jeden z rozdziałów życia, będący również okresem lat młodszych, które już nie powrócą. Niewątpliwie najgorzej jest, gdy rozwód został na kobiecie wymuszony mimo jej głębokiego, wewnętrznego sprzeciwu. Nie jest niczym osobliwym (może właśnie szczególnie u kobiet?) funkcjonowanie w sprzeczności odczuć i czynów — co innego w głęboko skrywanych przeżyciach, a co innego w oświadczeniach składanych przed sądem. Pojawia się wówczas w istocie irracjonalne oczekiwanie, że sąd domyśli się odwrotnego sensu wypowiadanych .słów. Rzeczywiście, obdarzony szczególnymi uzdolnieniami psychologicznymi sąd niekiedy dostrzega tę sprzeczność, ale najczęściej liczą się przecież słowa wypowiadane, a nie po cichu pomyślane. Łatwo więc o• rozczarowanie, poczucie niezrozumienia, przegranej i wynikającej stąd depresji.