Czy rozwód prowadzi do ruiny? Ustawodawstwo w niektórych krajach bardzo silnie chroni kobietę i mężczyzna po rozwodzie zostaje z pustym portfelem. W Polsce rozwód jest z pozoru dość tani, bo koszty sądowe oraz opłaty pobierane" przez adwokatów nie są zbyt wygórowane i oblicza się je z uwzględnieniem wysokości zarobków. W szczególnych przypadkach sąd może zastosować znaczne ulgi. Z reguły też przy rozwodach z orzeczeniem o winie wszystkie koszty (łącznie z kosztami adwokata strony przeciwnej) ponosi małżonek uznany za winnego.
Oczywiście i na tym etapie zdarzają się różne koszty dodatkowe, szczególnie jeśli sprawa rozwodowa przeciąga się. Większe opłaty konieczne są dopiero przy sądowym podziale majątku, jeśli strony życzą sobie takiego podziału. Koszty te są bowiem proporcjonalne do wielkości dzielonego majątku i zawsze (niezależnie od sentencji orzeczenia o rozwodzie) ponoszone w równych częściach przez oboje rozwiedzionych. Dlatego rozwiązaniem znacznie bardziej korzystnym jest ugodowy i pozasądowy podział majątku.
Nie dla wszystkich jest to oczywiste i łatwe do zrealizowania. Emocje wzbudzone rozwodem trwają często nadal i przenoszą się na sferę materialną. Ludzie często wyobrażają sobie, że podział polega na tym, iż sąd, z urzędu, przyzna na przykład jej talerze, a jemu sztućce. Tymczasem, w świetle przepisów prawa, majątek dorobkowy stanowi ich wspólną własność w tym sensie, że każdy talerz oddzielnie jest w połowie jej, a w połowie jego własnością. Jeśli mają dom, to każda cegła jest również w połowie jej, a w połowie jego. Nie jest także istotne na przykład to, że kolorowy telewizor kupiony został, za pieniądze z jego prac zleconych, podczas gdy ona była w tym czasie na bezpłatnym urlopie wychowawczym. Ten telewizor jest również w połowie każdego z nich, bo dorobili się go w okresie wspólnoty małżeńskiej. Tylko majątek posiadany przed zawarciem małżeństwa nie budzi takich wątpliwości. Samochód kupiony przed ślubem jest nadal w pełni własnością tego, kto go posiadał, ale samochód otrzymany w prezencie ślubnym jest już ich wspólny, nawet jeśli w całości zapłacili za niego rodzice ówczesnej panny młodej.
Jednak i ten przedślubny samochód może być kontrowersyjny, jeśli drugi eksmałżonek twierdzi, że koszty remontu lub wyposażenia samochodu zaistniały już w trakcie małżeństwa, a więc i w tym samochodzie pewna część jego wartości jest wspólna. Podział majątku nigdy jednak nie polega przecież na tym, że rozcina się na pół każdy posiadany przedmiot. Konieczna jest ugoda zawarta przed sądem. Aby do niej doszYo, trzeba ocenić wartość wszystkich elementów wspólnego majątku. Wtedy dopiero pojawia się pole do popisu dla tych, którzy lubią się kłócić i chcą coś udowodnić. Jeżeli byli małżonkowie nie potrafią osiągnąć porozumienia, sąd zmuszony jest powołać rzeczoznawcę, który przedstawi swoją opinię. Potem możliwe jest zakwestionowanie tej oceny, pojawia się kolejny biegły, kolejna wycena i oczywiście kolejne koszty procesowe...
Najwytrwalsi potrafią w ten sposób wyzbyć się sporej części swego dorobku. Są też inne sposoby. Wyłączania (wykradania) niektórych części majątku, przepisywania prawa właśności odpowiednio wcześnie na inne osoby, nacisk wywierany na świadków, który jest oczywiście przestępstwem, nie mówiąc już o fałszerstwach dokumentacji. Nie jest więc wykluczone, że sprawa o majątek zapoczątkuje inr ą sprawę, już o przestępstwo kryminalne, tym bardziej że zdarzają się także pobicia. Gdy wreszcie sprawa zostaje zakończona i tak oboje czują, że sporo utracili, ponieważ to, co zabrał były współmałżonek, uważali także za swoje. Ogólny wniosek jest więc taki: najmniej tracą ci, którzy potrafią się sami wzajemie porozumieć. Warto jednak i wówczas spisać stosowną umowę.
Jednym z ważnych, na ogół oddzielnie traktowanych, aspektów , podział) majątku jest mieszkanie. Są to sprawy bardzo trudne, bo większość ludzi nie ma przecież możliwości łatwego kupna lub nawet wynajmu innego mieszkania. Mieszkanie spółdzielcze jest przyznane obojgu małżonkom i nie ma znaczenia, że jedno z nich figuruje jako główny lokator. Praktycznie oznacza to, że jeśli sami nie znajdą rozwiązania problemu, będą po rozwodzie nadal mieszkać razem. Rozwiedzione małżeństwa mają pewne przywileje na liście zamian, ale niestety tylko formalnie. Głód mieszkaniowy powoduje, że mogą na zamianę czekać wiele lat. Nie są w stanie wzajemnie się eksmitować, bo trzeba dostarczyć mieszkanie zastępcze lub udowodnić, że eksmałżonek swoim zachowaniem w rażący sposób narusza normy współżycia społecznego. O tym, co jest, a co nie jest naruszeniem, decydują władze administracyjne, w pełni świadome zarówno istniejącego problemu, jak i małej ilości lokali zastępczych. Pozostawiając zainteresowanym szczegółFy zagadnienia do dyskusji z prawnikiem, należy stwierdzić, że wspólne lub oddzielne zamieszkiwanie po rozwodzie zależy nieomal wyłącznie od możliwości i ustaleń między stronami. Dlatego tak często rozwód jest w istocie tylko dokonaniem ruchu w papierach; byli małżonkowie .nadal pozostają przestrzennie blisko siebie (nawet jeśli w drzwiach swojego pokoju zamontują dodatkowy zamek) i w domowym kociołku wrze nadal. To również trzeba przewidzieć przy podejmowaniu decyzji o rozwodzie. Część małżeństw nie wszczyna sprawy rozwodowej właśnie z powodu tych mieszkaniowych problemów — mają świadomość, że orzeczony rozwód niewiele w ich życiu zmieni. Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że przepisy nie pozwalają jednemu małżeństwu na posiadanie dwóch mieszkań, dlatego brak prawomocnego rozwodu praktycznie wyklucza możliwość starania się o oddzielne mieszkanie. Poza wszystkimi aspektami emocjonalnymi jest to niewątpliwie jeden z najtrudniejszych technicznych problemów rozwodu.